Reviews

“Fascinating… Should appeal to fans of John Zorn’s mystical projects and fans of Anat Cohen (and family).”
Michael Ricci, Editor AllAboutJazz.com

“Brimming with inspired performance… Displaying the tasteful restraint and maturity of seasoned artistry…”
Mike Roots


Nadishana Gorelik – “Asymmetric Beauty”

“Joining talents and sensibilities, Vladiswar Nadishana and Dima Gorelik bring to life a multicolor spectrum of sonorities of ancient civilizations whose emotion and expressiveness transcends time and space. The musical treasures of Asia, Middle East and Europe, have been absorbed by these two accomplished musicians in a vibrant exploratory fusion impregnated with the freshness and the emotion of the improvisation. Now revealed on the DVD, their musical reunion allows us to see not just the amazing variety of instruments at work, many of them created by Vladiswar Nadishana himself, but also the synergy between the performers, including guest multi-instrumentalists David Kukchermann and Raphael De Cock.
.
Beyond the fascinating beauty of the compositions, what makes this filmed performance compelling is the way both musicians complement each other during their instrumental conversations tocreate a fascinating mythology of their own. Vladiswar Nadishana and Dima Gorelik share the same exploratory passion, which makes the duo a successful concept. Guitar and flutes engage in the dialogue with grace, have spontaneous exchanges, shift tempos while balancing nuances, everything organically integrated in a cohesive tapestry. “Asymmetric Beauty” as a whole reveals also a narrative quality of the music.
.
We hear a story unfolding, one composed of a utopian archetypal language, yet so familiar to our ears. This impression is reinforced by the inventive use of phrases, themes, timbres, each of them striking a chord, a feeling, giving a polyphonic dimension to the musical dialect. We found ourselves immersed in joy and melancholy, or surprised by twists and turns, involved in a magical atmosphere that goes straight to the soul. In all the world cultures music was praised for its healing power and “Asymmetric Beauty” is one of those rare creations that reflects this magical dimension. Just give it a try!”
______________________________
Stefan Bocioaca www.jazzworldquest.com


Dima Gorelik – kolega na „godzinę i pięć minut”.

Kiedy wchodził na scenę, część publiczności nie była pewna, czy to już gwiazda wieczoru, czy nierozpoznany na pierwszy rzut oka, kolega. Na salę wszedł z absolutnym luzem, uśmiechem, wyzbywając się jakiejkolwiek formy gwiazdorskiej. Nie miał w sobie celebryckiego kroku, wyrazu twarzy jak z magazynowych, kolorowych okładek. On miał szczerość, sympatie, miłość i całe mnóstwo znakomitej muzyki. Usiadł, i wciąż szkolonym, płynnym językiem polskim, przywitał się z publicznością informując, że będzie mu miło spędzić z nami „godzinę i pięć”. Jak się później okazało, cała przyjemność była po naszej stronie.

Dima Gorelik jest muzykiem świata. W swoim przeszło trzydziestoletnim życiu otarł się o wiele kultur, środowisk muzycznych i miejsc na mapie świata, z których czerpał inspiracje do stworzenia własnego portretu muzycznego. A ten jest wielowątkową podróżą przez Ukrainę, Rosję, Izrael, a teraz także i Polskę, w której mieszka, i z którą jest związany od pięciu lat. Mimo, że jego najlepszym kanałem wyrazu jest muzyka, dał się poznać także jako znakomity gawędziarz. Wprowadzając słowem do utworu, budował atmosferę miejsca, które z niesamowitym wyczuciem opisywał muzyką. Kiedy minęło „godzinę i pięć minut”, nie było mowy, by zszedł ze sceny bez bisu, dzięki czemu Dima był tego wieczoru naszym kolegą na nieco dłużej niż „godzinę i pięć. Dlatego cała przyjemność po naszej stronie.

Dobry wieczór i dobranoc.
Paweł Januszewski
28.05.2015


Segol, współny projekt Dimy Gorelika i Reut Rivki Shabi

Segol to wspólny projekt Dimy Gorelika i Reut Rivki Shabi z gościnnym udziałem Hadar Noiberg oraz znakomitego perskiego muzyka Muhammada Rassouli.
Dima i Rivka wykorzystują swoje wielokulturowe doświadczenia, aby stworzyć kompozycje o niezwykłej mocy. Głos Rivki jest piękny i przejmujący, i współgra harmonijnie z doskonałym akompaniamentem gitary, hipnotyczne brzmienie fletu oraz sarangi i suka dopełniają reszty. Projekt składa się z oryginalnych aranżacji pieśni hebrajskich, bałkańskich i latino. Na każdym koncercie muzycy eksperymentują z techniką tworzenia pieśni w realnym czasie, czerpiąc inspirację z chwili i reakcji publiczności, co czyni ich muzykę jeszcze bardziej fascynującą, a doświadczenie staje się ekscytujące i magiczne.


Noam Elron – “Fluctuation”

This is the debut album by Israeli Jazz bassist / composer Noam Elron recorded in a quartet setting with flautist Hadar Noiberg, guitarist Dima Gorelik and drummer Noam Landsman. Yohai Cohenplays the daf (a Middle-Eastern drum) on a couple of tracks. The album presents eight pieces, six of which are originals by Elron, one is co-composed by Elron and Gorelik and one is an Astor Piazzollacomposition.

As most of Jazz albums created in Israel, also this one presents a strong World Music influence, mostly of Spanish but also of Middle Eastern origins. The intimate atmosphere and almost completely acoustic sound dominates the proceedings, which enables the listener to hear every singular sound made by the musicians. Noiberg and Gorelik, who are the main soloists of course, perform passionately and elegantly both on the calm and the up tempo numbers, with the rhythm section providing the solid backing, which drives the music forward. The most fascinating aspect of this album is its polyrhythmic nature, which perhaps requires a more advanced listener to comprehend the complexity, but is definitely fascinating.

In retrospect this is one more of the many excellent Israeli Jazz albums that somehow managed to be passed by almost unnoticed, which of course is a great pity. Sadly the miniscule local Jazz scene is simply overwhelmed with local talent, absolutely unable to cope with its richness and versatility. With some luck this album might have been very well received on the European market at the time, but alas that never happened. Since music of such quality does not expire with time, I urge all the listeners who like challenging original music, which is completely non-conservative, to seek a copy of this little gem ASAP.

These days Elron is a member of the superb ensemble Savannah And The Stringz, which is also a unique piece of Israeli music worth discovering. Perhaps it´s about time to consider another solo effort to follow this one?

“…subtlety and understatement on this lyrical and introspective effort… Elron is captivating as both a bassist and a composer on the promising Fluctuation”
Alex V. Henderson


dima 001

Nadishana – Gorelik „Asymmetric Beauty”
Sound Microsurgery Department
Berlin, 2011

Zarówno Dima Gorelik jak i Vlad Nadishana są znani polskiej publiczności muzycznej nie od dziś. Chciałam napisać „publiczności jazzowej”, ale w przypadku tego duetu artystów, to spora generalizacja. Słuchaliśmy ich między innymi w projektach Krzysztofa Kobylińskiego, a także w kilku różnych składach prezentujących się na Palm Jazz Festival w Gliwicach.

Pierwszy raz mamy okazję zobaczyć i posłuchać czegoś, co jest autorskim projektem, muzycznym DVD, opartym wyłącznie o jazzującą muzykę etniczną, reprezentującą korzenie obu twórców. Dodać należy, że to korzenie tkwiące w odległych ziemiach świata. Dima pochodzi bowiem z Izraela, podczas gdy Nadishana z dalekiej Syberii. Zderzenie kultur odbyło się jednak aksamitnie. Muzycy wykorzystali instrumentarium charakterystyczne dla muzyki ludowej swoich stron rodzinnych: Europy, Azji i tego co pomiędzy, czyli Środkowego Wschodu. A to instrumentarium przebogate.

Nadishana, jako pasjonat gry na wszystkim, zaprezentował z niesamowitą wirtuozerią w ciągu trwającego niecałe 80 minut cyfrowego koncertu aż 12 różnych instrumentów! Duclar, hulusi, futujara, water udu, bansuri, hybrid kaval, irish flute, kalyuka, tsaaj, nplaim, jaw harp – już same nazwy są imponujące i pobudzają wyobraźnię. Dima wypadłby przy takiej ilości blado ze swoimi skromnymi dwiema gitarami, ale kto słuchał kiedykolwiek muzyki tego gitarzysty, wie, że to koncentracja jakości samej w sobie. Gorelik, artysta współpracujący z takimi muzykami jak Avishai Cohen czy Max Roach, wprowadza nas w nastrój miękko i śpiewnie, by za chwilę pędzić palcami po gryfie tak, że trudno nadążyć wzrokiem, słuchem i pozostałymi zmysłami. Gorelik i Nadishana zaprosili do współpracy dwóch specjalnych gości. Pierwszy to David Kuckermann, perkusjonista, podążający za tradycjami z rejonu Iranu, Indii, Egiptu, Europy, Turcji i Afryki – dźwięków wydobywanych dłońmi, grający tu na garrahandzie, udu, riqu i djembe. Drugi, to Raphael de Cock, guru młodej muzyki eksperymentalnej, tu – w roli wokalisty o specyficznej, chropowatej barwie głosu, grającego również na khoomei, kargyraa, sygyt i uilleann pipes.

Trudno powiedzieć do kogo adresowana jest płyta (bo tak ją będę nazywać); równie trudno wyobrazić sobie odbiorców, do których adresowana nie jest. To kwintesencja muzyki nastrojowej, wymykającej się gatunkowej kategoryzacji. Jedno z tych rzadkich przedsięwzięć, gdzie dwóch muzycznych indywidualistów tworzy projekt przesycony melodyką, rytmem i spokojną pewnością siebie na miarę talentów, którymi są obdarzeni.

Twórcy prowadzą dialog, w którym nie ma miejsca na spory, jest za to duża doza komplementarnego, twórczego uzupełniania się. Artyści harmonijnie płyną z muzyką, pozwalając nam wejść do swojej rzeki i dać się ponieść nurtowi dziesięciu śpiewnych, melodyjnych utworów, tworzących swoistą suitę ethno-jazzową. Ich muzyka wprawia nas, jako odbiorców, w nastrój spokojnego rozleniwienia, w którym co chwilę odnajdujemy aranżacyjne i twórcze perełki. Większość kompozycji stworzona została przez Nadishanę, dwie (w tym bonus track) są utworami tradycyjnymi. Wyraźnie słyszalna jest narracyjność dzieła, tworzona zarówno poprzez nietypowe wokalizy, jak i specyficzny rodzaj wydobycia dźwięku. Warstwa melodyczna jest jakby organiczna, żyjąca swoim nieśpiesznym życiem, zatrzymująca nas w biegu, przecząca pogoni dzisiejszego świata, kwitnąca. To płyta do kontemplacji, do walki ze stresem. W lecie chłodzi, w zimie będzie przypominać o ogniu podsycanym na palenisku.

Dodatkową zaletą zarejestrowanego projektu jest wizualizacja pozwalająca dostrzec to, czego najbardziej wybujała wyobraźnia stworzyć nie zdoła. Dwóch, a w porywach czterech, spokojnych muzyków, wydobywających przedziwne dźwięki z najbardziej nieprawdopodobnych przyrządów muzycznych, czasem wymykającym się możliwości opisu słowami. Oszczędna, a właściwie znikoma dekoracja tła sprzyjająca kontemplacji.

Etniczne elementy stroju muzyków podkreślają charakter całego, eksperymentalnego przedsięwzięcia.
Podsumowując: ta sfilmowana płyta jest nietuzinkowa, śpiewna, melodyjna, nastrojowa, ale odważna. Nowatorska w treści, świeża i choć niezwykle łagodna, to również energetyzująca. Warto słuchać, oglądać, mieć.

wrażeniami podzieliła się –
Grażyna Studzińska-Cavour

http://www.netkultura.pl/11456/grazyna-studzinska-cavour-niesymetryczne-piekno-muzyki-wielu-kultur/


Composer/bassist Noam Elron electrifies on debut CD
July 28, 2011 (Tel Aviv, Israel) Written by Robert Sutton. The deft hand and flexible rhythm sense of composer/bassist Noam Elron reaches volcanic intensity on “Sababa 5.” On this track, Elron’s deep, throbbing bass gradually builds up steam and tension as Noam Landsman’s tumbling drums push the groove forward. Together they electrify the beat, producing a jumpy sensation in which Hadar Noiberg’s flute begins to soar. The song leaves the listener breathless with its growing momentum and, by the time it hits its climax, Elron and guitarist Dima Gorelick are jamming furiously.

Originally a sideman and arranger, Elron makes his debut with Fluctuation, an album that bursts through the speakers with youthful swagger and surgical precision. There is remarkable chemistry on display here with Elron playing with, as opposed to merely leading, his bandmates. On the opening cut, “An Interesting Young Woman (for A),” Elron’s hypnotic bass is in synch with the liquid flow of Gorelick’s guitar.

Elron utilizes a double bass throughout the record, an instrument that he didn’t start playing until he was 25. “I had played electric bass and had always felt that upright players knew some sort of secret, and I was keen to find out what it was,” Elron explained. “Being a lefty made it an even greater obstacle, but one day I just went into a store, rented a terrible Chinese instrument, and started playing it from the wrong side. I then realized that it’s possible after all.”

Elron certainly learned how to master it fairly quickly as Fluctuation displays no rookie moves. In fact, on “Hydra Variations in F# Minor,” Elron’s smooth, comforting bass suggests the cool self-confidence of a seasoned vet. Elron credits this to both experience and also playing with other superb musicians. “My foremost lessons were from musicians I played with and from challenges I encountered in ‘real world’ situations,” Elron said. “When I got better, the musicians I played with got better. I just constantly get pulled to a higher level”.

 http://www.jazzcorner.com/news/display.php?news=2076

Fluctuation is the debut of double-bass player and composer Noam Elron as band-leader. After many years as a sideman and arranger, and a few projects for film and theatre, Elron has put together a tight outfit of some of Israel’s most impressive young Jazz talent, and together they serve a helping of Elron’s compositions and one piece by Piazzolla.

Elron’s romantic melodies and intricate contrapuntal arrangements are set against a backdrop of hard to define “quazi-ethnic” rhythms, inspired by the Middle-East, South-America and Flamenco. The sinuous solos of NYC-based flautist Hadar Noiberg, the unique guitar of Dima Gorelik, and the nimble drums of Noam Landsman bring the music to life and make this album a delight.


Kameralny koncert izraelskiego gitarzysty w „Klimatach”

„Jedyny instrument, który znam to muzyka. Gdy grałem z Arabami, nie miałem z nim żadnych problemów” – powiedział Dima Gorelik, jeden z najlepszych gitarzystów jazzowych.

W Herbaciarni „Klimaty” odbył się nietypowy koncert. 19 stycznia wystąpił bowiem dość nieoczekiwanie (stąd słabe nagłośnienie imprezy) gitarzysta Dima Gorelik, izraelski muzyk
urodzony na Ukrainie. Artysta znalazł „Klimaty” na facebooku, a ponieważ eksperymentuje ostatnio z koncertami solowymi, postanowił tu wystąpić. Dima urodził się na Ukrainie w dysydenckiej rodzinie, jego ojciec był muzykiem rockowym, a matka psychologiem. W 1994r. w wieku 11 lat, w ramach aliji (powrotu) znalazł się w Izraelu i zamieszkał w Hajfie. Obrazy z tego miasta nosi w sobie. Mieszkał też w Tel Aviwie i Jerozolimie. Od razu zaczął uczyć się jazzu. Był uczniem Arnie Lawrence’a, szybko zaczął grać w jazz bandach. Grał z takim muzykami jak Max Roach, James Moody, Avishai Cohen. Ponieważ i na Ukrainie i w Izraelu przebywał wśród artystów, dopiero teraz szuka prawdziwego życia. Wspólnie z  koleżanką pochodzenia cygańskiego, nagrali wspólny projekt z inspiracjami cygańskimi. Został dostrzeżony przez Krzysztofa Kobylińskiego, który zaprosił Dimę do Polski. Po kilku projektach nawiązali stałą współpracę, a Gorelik jest już w Polsce trzy lata. Wsiąknął w muzykę etno, z której w Polsce jest znany. Współpracuje najczęściej z takimi muzykami jak Vladiswar Nadishana i Maria Pomianowska, ale bierze także udział w wielu innych projektach. W niedzielę zaczyna nagrywać z Joszko Brodą. Bardzo ważna jest dla niego Warszawa, w której zetknął się z muzykami z całego świata: Indii, Persji, Chin. Etno to dla Gorelika spotkanie z inną kulturą, ale przede wszystkim człowiekiem i poznanie jego świata. Odnalazł się w tej muzyce, aczkolwiek jego jazzowe inklinacje słychać bardzo wyraźnie. Sam występ to szereg improwizacji – impresji na różne tematy. Poruszony informacją o historii Aleksandrowa, naszemu miastu poświęcił pierwszy utwór, następnie muzycznie przedstawił swoją ukochaną Hajfę. Dwukrotnie (na prośbę publiczności), ale na dwa sposoby przedstawił utwór inspirowany tramwajem warszawskim. Wybijał on metrum na 15, co tak zafrapowało artystę, że postanowił coś skomponować. Wykonanie tego utworu dało mu okazję do pokazania swojej wirtuozerii. Bo objawił nam się muzyk nietuzinkowy. Dysponujący wspaniałą techniką gry (może zagrać jedną ręką na gryfie i wydobyć dźwięki instrumentów, o których tylko słyszeliśmy). Muzyk niesamowicie wrażliwy i nastawiony na poznawanie. Podczas koncertu wydaje się nieobecny, jakby oczyma wyobraźnie przebywał w miejscu, które stara nam się poprzez muzykę pokazać, jest przy tym bardzo ekspresyjny. Natomiast naturalnym metrum dla wschodniej części basenu Morza Śródziemnego jest 7 i w tych klimatach utrzymane był pozostałe utwory (m.in. klimaty Jerozolimy i ballady cygańskie). Jak mówił, mógłby grać do rana, ale ostygła mu herbata, którą cały czas popijał podczas koncertu. Na pytanie jak ocenia szansę na dogadanie się z Arabami, zastrzegł, że nie jest politykiem i nawet nie miał telewizora. Powiedział, że jeżeli odrzuci się ogłupiającą retorykę polityków realizujących swoje cele, a ludzie będą ze sobą rozmawiać, to będzie dobrze. W Hajfie gdzie jest wielu Arabów nigdy nie czuł się zagrożony. „Jedyny instrument, który znam to muzyka. Gdy grałem z Arabami, nie miałem z nim żadnych problemów”. Dima Gorelik okazał się nie tylko wrażliwym artystą, ale i wrażliwym człowiekiem. Bardzo się zainteresował historią Aleksandrowa, możliwe więc, że to spotkanie nie będzie ostatnim i wkrótce zobaczymy go ponownie, a byłoby dobrze, bo naprawdę ma co pokazać. (S.S.)


Anno Domini – “Galilee”

If we begin from the end, we could do it so: this is a wonderful, heartfelt, clear, high-quality album – and at present this is the best album in the reserve of Anno Domini. And if we begin from the beginning… “Galilee” was recorded in a far not easy way. One night, the three came together in the concerto hall of Kharkiv Philharmonic Society and recorded live the whole album at once – the vocal+piano, guitar and percussion. This became the basis. Then the recording traveled to Israel – the guitar of Dmytro Gorelik was added some more. From there – to the Crimea, where Narket Ramazanov recorded the flute, then to the USA, there a small chamber orchestra was added, then again to Ukraine. Last strokes of percussion, and – months of laborious assembling, for they had to overlay all studio parts on the live master record, remember? Thus, it is not by chance that the polygraph contains a large photo of the sound producer Evgen Astafyev, he became one of main heroes of the album. The album is, let me repeat, wonderful – without any exaggerations. All previous experience, all best qualities of Anno Domini acquired new depth here, started shining with new colors. Tolerant (you want to say – tender) combination of classics, varied ethnics, transparent jazz charms, warms. Special gratitude to Boris Zaharov for the poems, these are not texts – this is poetry. And the voice of Marina Zaharova… only a woman who knows love and freedom – knows the both at the same time – can sing so. The mother conscious of that every child has his/her own way can…

Anton Jozhik Leyba (Hedgehog)

Comments are closed.